FOTOGRAFIA – moja pasja

3, 2, 1… kamera, akcja! Zaczynam

Każdy kiedyś zaczyna. Szkoda, że dopiero teraz, ale chyba lepiej późno niż wcale. To znaczy, nie zaczynam, bo to co lubię robię już od dawna, tyle tylko, że fotografia to moje hobby, pasja czy jak kto woli ulubione zajęcie. Zaraziłem się nią kilka lat temu i z miejsca przesłoniła wszystkie inne ulubione zajęcia.

Odnalazłem swoje hobby i bardzo się z tego cieszę, bo nie każdemu się to udaje. Jakiś czas temu do internetów zawitała moda na sentencje w stylu „chcesz się spełnić – rób to co lubisz”. Słyszałem to już tyle razy, że… może w końcu zaczęło docierać.

 

 

Na nowo odkryte predyspozycje

Niedawno wpadł mi w ręce test predyspozycji zawodowych. Z ciekawości go zrobiłem. Już samo robienie go było niezwykle odkrywczym doświadczeniem. Do tego stopnia, iż żałuję, że coś takiego nie było obowiązkowe na maturze! Ambicjonalnie wtedy wybrałem coś, co owszem było „trendy” i na topie. Tylko co z tego, skoro moja osobowość w ogóle nie predysponowała mnie do bycia „specjalistą IT”.

Najlepsze w samych pytaniach było to, że potencjalne wady, których w tym wieku jestem więcej niż świadom, zostały przedstawione jako… cechy. Cechy, które predysponują faceta takiego jak ja do określonych zajęć. I bynajmniej nie jest to specjalista IT. Za to fotografia znalazła się na samym szczycie listy zajęć, którymi powinienem się zainteresować.

No nie powiem, żeby mnie to rozczarowało czy wielce zaskoczyło. Nie dziś, kiedy już trochę siebie znam. Zasiało za to ziarenko, które właśnie kiełkuje
i mam nadzieję, że wyrośnie z niego coś dużego. Ale jak każdym ziarenkiem tak i tym trzeba się opiekować. I to jest właśnie ten początek, o którym wspomniałem na wstępie mojego pierwszego wpisu.

 

 

Potrzebna motywacja

Potrzebuję jej jak powietrza. Po przeczytaniu kilku mądrych wpisów traktujących o freelansingu okazało się, że cechy, które robią ze mnie niezłego fotografa nijak nie wpisują się w tę bardziej przyziemną część bycia jednocześnie sterem, żeglarzem i okrętem. Artystyczna dusza wiecznie bujająca w obłokach, poszukująca natchnienia czy nowych pomysłów na sesję zdjęciową, nagle musi zejść na suchy ląd i zadbać o milion przyziemnych spraw, bez których mój okręt zatonie zanim jeszcze wypłynie z portu. Ja nie wiem (mam nadzieję, że jeszcze nie wiem) jakim do cholery trzeba byś superbohaterem, żeby o tym wszystkim pamiętać. Pociesza mnie tylko fakt, że jedynym zajęciem do którego nie potrzebuję motywacji jest…

 

 

…FOTOGRAFIA!!

Radość nieopisana, kiedy w kadrze pojawia się magia. Komuś kto tego nie czuje chyba nie sposób wytłumaczyć jak to się dzieje,
że wieczny śpioch zrywa się o drugiej nad ranem po godzinie snu rześki i gotowy, by pędzić kilkaset kilometrów przez pół Polski,
aby zrobić… zdjęcie. Tyle tylko, że za to nikt nie płaci, a rachunki się piętrzą.

Co zatem powinien zrobić fotograf hobbysta żeby zmienić ten stan rzeczy?
Powinien zacząć robić to, co lubi najbardziej, ale za pieniądze.
I taki właśnie mam plan. Trzymajcie kciuki!

5 Replies to “FOTOGRAFIA – moja pasja”

  1. Rób swoje i się nie przejmuj, już jesteś wielki – z tego co zobaczyłem po sesji „Ana Liza”. Sam fotografuję ledwo od roku (hobbistycznie, podglądam też prace wielu innych). Ta sesja to wg. mnie pierwsza klasa i niedościgniony wzór, dlatego szacun. I trzymam kciuki 🙂

  2. Trzymam kciuki. Życie jest tak krótkie, że żal marnować go na coś co nas męczy i stresuje. Prawdziwa pasja dodaje skrzydeł a rzeczy niemożliwe stają się banalnie proste.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.